Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
Spakowana na poodówe, ze strachem w oczach, śmigam za moment do Zgorzelca i wracam z moją nową pięknością ;] To dopiero będzie arrival... Jeszcze to do mnie nie dociera, że nowy byt się w moim zyciu pojawi - za który w dodatku będę tak odpowiedzialna <panika jeszcze raz panika>. Oto ostatni zarejestrowany obraz przyszłej mamy ;]
Moje lalki to zapalone fashionistki i kreatywne żywice ;p Przed zapakowaniem je na czas przeprowadzki zauważyłam, że odnalazły się w prowadzeniu dollfowego modowego bloga (moda na to jakaś masowa zapanowała w sieci w ostatnim czasie

Oto wycinki ;p
Szalony czas nastał. Dni do porodu ostatnie odliczam przeskakując z nogi na nogę z nerwów (właściwie przewracając się jak wieloryb z boku na bok ;p) i pakuję graty. Tak - wszystko na raz to standard w moim życiu ;] Żal mi dupę ściska jak w tym wszystkim patrzę na buziaki moich panien- w weekend wylądują w kartonach i za czas niekrótki pewnie znów ujrzą światło dzienne

Ale cóż począć - i lalkowania czasy lepsze pewnie wrócą ;] Tymczasem uwieczniam ekipę (mam nadzieję, że w nowym domu w takim samym stanie je znajdę ;p),być może coś na pożegnanie im jeszcze dziś/ jutro wydziergam...
Słońce za oknem wyszło i jakoś tak radośniej na duszy po wielu dniach szarugi i błota. Dla dopełnienia więc nastroju pokażę kawałek zwariowanego świata malutkiej Owl, której już dawno nie postowałam. Mam nadzieję, że pomimo jej zamiłowania do ognia - nic nie zagrozi nigdy mojemu dobytkowi ;p
Bad day- kończyłam dziś rano (korzystając z ostatnich godzin wolnego czasu) zaczętą późną nocą sukienkę i zdechła mi maszyna do szycia

Nie jest to jakiś szczyt technologii - najprostszy, sprezentowany mi lat temu ze 3 przez rodzicielkę SINGER- ale jego główną zaletą było to, że działał. Dziś z rańca na ostatnich milimetrach szyciowego maratonu zaczął przepotwornie stukać, łamać igłe po igle, ciąg materiału w ogóle nie hulał.. na koniec już tylko rwał testowy materiał zamaist zszywać cokolwiek

Muszę poszukać jakiegoś serwisu we Wrocku chyba że ktoś zna solution.
Tak czy inaczej- jadąc na jakieś tam umówione spotkanie na moim budowlanym placu boju- w osławionej "ostatniej sukience" wyknysałam dla rozładowania złości kilka zdjęć. Lekko pospamowałam ostatnio sesjami -ale zapowiada mi się przed macierzyńskim pracowy maraton więc znów migawka mi zapewne ucichnie na jakiś moment.
Kilka pstryków zatem prezentuję:
Za oknem szaro, zimno, ponuro... W domu wszyscy ospali - piją capuccino, czytają, snują się z konta w kąt w oczekiwaniu na ożywiające promienie słońca. Gia ze swoim charakterkiem nie mogła znieść takiego stanu rzeczy i ze swoim niezdarnym urokiem zarządziła zabawę ;]
Tak mnie naszło dziś wieczorem, w ten wietrzny, zimny i deszczowy dzień na zabawę dawno nie pokazywaną żywiczką w całej okazałości. Ostatnio zdarzyło mi się uczynić jej gliniany hełm - i tak jakoś najlepiej mi się komponował z lalkową golizną ;] Przeklinam słońce za konieczność korzystania ze speedlightów

Oto lalkowa golizna w kilku ujęciach:
Po Nowym Roku kilka randomowych wrzutek. W te kilka dni spędzonych w domu przynajmniej trochę podreperuję swój lalkowy dołek (oczywiście mam misję ubrania i obfocenia całej gromadki ale zobaczymy co z tego wyjdzie ;])
Tymczasem Devi w czerwieniach:
Skorzystałam z wolnego dnia w Nowy Rok i udokumentowaliśmy z mężem mój rosnący bebech ;p Wśród moich żywiczek panowała ostatnio lekka atmosfera zazdrości - trzeba było więc w jakiś sposób problemowi zaradzić ;p
Oto więc mały fragment mojej ciążowej sesji:
Nie przedłużając pisactwa- dziś moja żywiczna diabliczka wcieliła się w rolę władczyni latających istot ;] Na szybko kilka ujęć z łapanki ostatnich promieni listopadowego słońca:
-
Effie ♥:
-
MAKARRENA:
-
DollyPop:
Pokaż wszystkie (5) ›